czwartek, 7 stycznia 2016

Ło panie, jak mnie męczy to prasowanie!

Pozwolicie, że sobie deczko pobiadolę. Od rana próbuję wziąć głęboki oddech i jakoś mi się nie udaje. O leżeniu mowy nie ma, bo wtedy to już totalna sapka i nieodparte wrażenie, że oczy wychodzą na wierzch, więc wstałam jeszcze przed świtem i usiadłam. Siedziałam tak chyba z pół godziny, ale oddychanie i tak mi nie wychodziło, więc się wzięłam za prasowanie. Czekała na mnie kolejna zapełniona suszarka maleńkich śpiochów, półśpiochów, pajaców, kaftaników... - czego to tam nie było.W międzyczasie nastawiłam pranie i stąd wiem, że przy desce spędziłam 2 godziny (!) prasując wszystko jak leci. Może dlatego, że po każdej sztuce musiałam usiąść i to złożyć. Posegregowałam je na rozmiar "maluch total" i "maluch, ale bez przesady". Zastanawiam się kto mądry powiedział, że dziecięce ubranka trzeba przeprasowywać. Fioła można dostać, a ja myślałam, że lubię prasować. Odwołuję to. W ogóle zastanawiam się, czy nie powinnam mieć jakiegoś miniaturowego żelazka, bo klasyczny model średnio sobie radzi z takim maleństwem. A w ogóle to jak można być AŻ TAK małym?! Serio, ja nie pamiętam jakoś żebym była kiedykolwiek taka mała ;)

Złożyłam przy okazji 2 komplety i proszę o ocenę, który bardziej się podoba.




Dodam tylko, że część ciuszków mamy pożyczonych, dlatego wśród nich znalazły się zarówno te typowo chłopięce jak i dziewczęce. Zresztą chyba wciąż mamy w modzie gender, więc dziecku trzeba pozwolić wybrać sobie płeć... ;) ściany w pokoju malucha są niebieskie, ale dla kontrastu mamy różowe rolety. Poza tym przez długi czas na tego małego brzuchowego wierciocha mówiliśmy po prostu "Bo", więc czy w ogóle warto się przestawiać? :D

Wczoraj odwiedziliśmy miejscową pizzerię - lokal jest prowadzony przez Włochów, a pizza naprawdę przepyszna, więc na pewno tam wrócimy. Wprawdzie przeżyłam chwile grozy, kiedy zaciął się klucz w toalecie, ale właściciel z kelnerką zapewnili nas, że gdybym u nich urodziła, to dziecko będzie miało darmową pizzę po wieki. Nie powiem - Jędrek podłapał temat. Aż zaczynam się bać, w którą stronę wyruszymy w godzinę zero :/

Rozmawiałam z Jędrkiem. Jędrek jest praktyczny i ma na wszystko rozwiązanie. Bardzo się zmartwił moimi dusznościami i powiedział, że... kupi mi tlen :P

24 komentarze:

  1. A ja wiem, który zestaw będzie lepszy, ale może lepiej nie zdradzę :) WZ

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam nic nie prasowalam ����wz2

    OdpowiedzUsuń
  3. Różowy jest słodziutki:-)
    Miałam podobnie pod koniec ciąży, lekarka zapewniała mnie,że to się zdarza, bo dziecko uciska. Jednak nie miałam aż tak, że nie mogłam powietrza złapać, tylko miałam płytki i ciężki oddech.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie odeszłam od deski do prasowania...Maluch dał mi dziś trochę odetchnąć, więc w końcu mogłam się za to zabrać. Pamietam, że gdy prasowałam ciuszki będąc jeszcze w ciąży, sprawiało mi to dziką frajdę. Teraz tego niecierpię - pranie robię średnio co drugi dzień, więc sterta do prasowania tylko rośnie...no bo kiedy to niby zrobić?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie odeszłam od deski do prasowania...Maluch dał mi dziś trochę odetchnąć, więc w końcu mogłam się za to zabrać. Pamietam, że gdy prasowałam ciuszki będąc jeszcze w ciąży, sprawiało mi to dziką frajdę. Teraz tego niecierpię - pranie robię średnio co drugi dzień, więc sterta do prasowania tylko rośnie...no bo kiedy to niby zrobić?!

    OdpowiedzUsuń
  6. To super moment, te prasowanie ubranek. Pamiętam, jak sama to robiłam będąc wtedy w 8 miesiącu i czułam się jakoś tak bliżej "tego" momentu, takie mi realne wydawało się to, że będzie ten bobas na świecie.

    Pozdrawiam,
    Natalka z "Edka" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Natalia!:)Ja realizm sytuacji przeczuwam odkąd ciężko mi znaleźć dogodną do spania pozycję ;) Wtedy ten bobas mógłby już być po drugiej stronie brzucha. Jednak (tak słyszałam) po tej drugiej stronie brzucha też nie daje spać... także cóż :P

      Usuń
  7. Hejka :)
    Przybij piąteczkę, ja za prasowaniem też nie jestem, za to lubię uruchamiać pralkę i patrzeć jak pierze :P Powinnam mieć pralkę w salonie zamiast telewizora. Lubię też wieszać pranie i czuć ten świeży zapach. Najgorsze jest to, że uprane ciuchy po wyschnięciu trzeba wyprawować... :P Nauczyłam męża prasować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc to dla takich jak Ty wymyślono, że pralki mają drzwi z szybką ;)

      Usuń
  8. Zawsze jak do Ciebie wchodzę, to wiem że wyjdę z bananem na twarzy :) Twoje słowa i styl pisania zawsze mnie rozbawią :) Lubię pracować, ale 2 godziny to jeszcze nie spędziłam nad deską ;) Więc pewnie jak przyjdzie mi kiedyś prasować ciuszki to pomyślę o Tobie.
    Chłopięcy zestaw;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasmatko, dziękuję za te ciepłe słowa, cieszę się, że wpadasz tu chętnie :)

      Usuń
  9. Ja już nie pamiętam kiedy moja Córcia była taka mała:)
    Polecam żelazko turystyczne:)
    Też spędzam tyle czasu przy prasowaniu, włączam jakiś film i jest metoda, aby to trochę uprzyjemnić;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja kocham prasować, mogłabym całe dnie stać przy desce,jakimś prasowaczem powinnam zostać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obydwa kompleciki są godne uwagi (och, wróciły wspomnienia, kiedy moja gromadka była mała...), a prasowania nienawidzę, gdyż z piątki osób potrafię także prześlęczeć 2 godziny przy desce! Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubisz, czy nie, fajnie, że masz dla kogo prasować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektóre mamy podobno nie prasują 😜 ja prasuje zawsze... Też tego nie lubię. Ale wole te maleńkie ciuszki prasować niż swoje😜 z tymi maleńkimi jakoś szybciej idzie nawet z tym dużym żelazkiem 😜

    OdpowiedzUsuń
  14. Oba zestawy słodkie:) Ponarzekać czasem trzeba, później na pewno jest nam lepiej i lżej:)
    pozdrawiam najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
  15. :) ja już się boję tego prasowania właśnie. Bo ogólnie mało prasowalam zawsze. Szafy nie było, to się na bieżąco przeciągało. A tu dla malucha to pierwsze, ze jednak ładniej wygląda nie pogięte, drugie, ze podobno zarazków mniej. Podobno! Współczuję niemożności spania. Powiem Ci jedno - przy drugiej ciąży raczej nie istnieje coś takiego jak bezsenność:D

    OdpowiedzUsuń
  16. hehe ale sie usmiałam :) z ta pizza po wieki i tlenem dla Ciebie. Swietne :) Bedzie dobrze :) ja mam dwojke dzieci i pamietam jak pod koniec drugiej ciazy chciałam wyprac fotelik samochodowy i gondole - zajelo mi to ok 3-4 godzin... lezalam na podlodze i 'glaskalam' gabka material.. miałam dosc . :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pewnie będą chłopiec i dziewczynka ☺ Jeśli trafi Ci się nietypowe dzieciątko jak moje, które nie śpi w dzień, to jeszcze zatesknisz za dusznosciami i innymi dolegliwościami �� A wiem co mówię, bo ciężko zniosłam ciąże, ale wtedy było łatwiej, w jakimś sensie oczywiście. Sen, a co to? ��

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie znosze prasowac, a te miniaturowe portki, bluzki itd to juz szczyt....caly czas parze sobie palce ;)
    Jesli chodzi o zestawy oba sliczne ;) Jednak tez w odcieniach szarosci skradl moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Ty nie będziesz się nudzić przez 30 sekund, a ja będę miała motywację, aby dalej pisać :)