wtorek, 31 maja 2016

Nie ma to jak domowy chleb...



Wreszcie, po dwóch tygodniach wiercenia i szlifowania, Lenka może spać spokojnie. Wykańczanie łazienki, do którego jeszcze niedawno się przymierzaliśmy, już za nami. Nawet mnie zadowala efekt końcowy, chociaż przyznam się, że już sprawdzałam opcję odesłania płytek do sklepu i zamówienia innych, lustra zakupiliśmy dwa, jedno na razie idzie na strych, umywalka wydawała się zbyt niska i już byliśmy o krok od zakupienia nowej, lampka była krzywa, a jeden wieszak za duży (chętnie oddam). Istniało także ryzyko, że panel prysznicowy się nie zmieści, a deska nie pasuje do kibelka (choć to przecież komplet był). Płytki dokupowaliśmy żeby starczyło, a potem kombinowaliśmy jak oddać, kiedy zbywało. Jednym słowem prześladował nas pech ;) No tak czy inaczej z 7 - 8 dni roboczych zrobiło się jedenaście, ale ważne, że ten hałas mamy już za sobą. Dodatkowe lustro na dole się przydaje, kiedy Lence trzeba pilnie poprawić humor, bo nawet kiedy nie chce się uśmiechnąć do Jędrka, ani mój widok specjalnie jej nie cieszy, to własne odbicie - zawsze.

Mama upominała się o jakieś zdjęcia Lenki, ale to nie taka prosta sprawa... Lenka coraz mniej sypia w dzień, na rzecz zabawy, a ponieważ woli bawić się z mamą niż zabawkami, to mama nie ma czasu na przesyłanie zdjęć. Ma za to czas na pieczenie chleba.


Ostatnio zostałam obdarowana maszyną do wypieku chleba. Właściwie jest to maszyna do wyrabiania, wyrastania i wypiekania - wystarczy wrzucić składniki, aby po trzech godzinach mieć gotowy bochenek. Właśnie szukam jakiegoś nowego przepisu. Oto, co "sama" upiekłam do tej pory:

 Chleb pszenny z cebulką, oregano i oliwkami


Chleb pełnoziarnisty na mące gryczanej


Chleb orkiszowy - nie wiedzieć czemu opadł (kolejny wyrósł dobrze)


Chleb z dużą ilością ziarna, na mieszance mąk.

Najsmaczniejszy okazał się ten pierwszy, z cebulą. Dalsze eksperymenty przede mną.




7 komentarzy:

  1. Oczy Lenki są wręcz oszałamiające :) Piękna jest! :)
    Mam w domu takie samo urządzenie do wypieku chleba i myślę, że to wspaniała sprawa :) Można kombinować ze składnikami. Idealna dla osób, które nie mają dużych umiejętności w wypiekaniu, a chcą zjeść coś własnej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały czas przymierzam się do zrobienia własnego chleba.
    Nie mam maszyny, ale jest sporo prostych przepisów, do których maszyna nie jest potrzebna :)

    Zmieniłam adres bloga :)
    http://ukwu86.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chleb własnej roboty jest najlepszy!
    U mnie z łazienkami było podobnie. Grunt, że już zrobione choć u mnie jeszcze nie do końca dokończone bo własnie brakuje jednego lustra, dwóch szafek z umywalkami i prysznica. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Beatko jakiej firmy masz maszynę? Planuję sprezentować swojej mamie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam firmy sencor - piecze bochenki o wadze 750 lub 900 g i ma 12 programów. Można też wyrobić np. ciasto na pizzę, a potem je upiec w piekarniku. Z tej firmy od kilku lat mam też blender i sprawuje się bardzo dobrze.

      Usuń
  5. Chlebek z takiej maszynki ma nieciekawy zapach, jednoznacznie sugerujący, że coś jest nie tak! Najlepiej piec chlebek w piekarniku. Również dostałam taką maszynę od męża (zagoniona dodatkowej pracY? :P). Po naradzie (wspólnej) wyrzuciliśmy ją (do piwnicy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wącham ten chleb z zachwytem i nic nie czuję... ale planuję też spróbować jak mówisz - w piekarniku i zobaczymy :)

      Usuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Ty nie będziesz się nudzić przez 30 sekund, a ja będę miała motywację, aby dalej pisać :)