niedziela, 7 sierpnia 2016

Schyłek XX wieku na Lubelszczyźnie

7 sierpnia 1988 roku, w niewielkim mieście na wschodzie Polski, tuż przy granicy z Ukrainą przyszłam na świat ja. Mama Leny. Żona Jędrzeja. Jedynie starszyzna rodu wie, jakim byłam niemowlęciem, wszak z tego okresu nie zachowało się ani jedno zdjęcie. Być może to dobrze. Być może. To pozwala mi twierdzić, że moje dziecko jest do mnie podobne. Z pewnością jest dużo ładniejsze. Ma urocze dołeczki w policzkach i cudownie się uśmiecha.




Dziś dzień wyjątkowy, więc śniadania do łóżka nie dostałam. Upiekłam za to tort. Malaga, tikitaki i kasztanki. Nie wiem, jak mi wyszedł, więc jeżeli chcecie złożyć mi życzenia, to proszę jedynie o to, aby nas brzuchy nie rozbolały od tej słodyczy. Wszystko inne mam :o)



3 komentarze:

  1. Równolatkami jesteśmy i też... nie mam żadnego zdjęcia jak byłam malutka ... :( siostry mi dokuczały, że znalazły mnie w kapuście i dlatego nie mamy zdjęć. No bo skąd? A ja głupia wierzyłam im :D
    Jesteś piękną mamą i żoną! Uśmiechaj się i piękniej każdego dnia :) Kawałkiem tortu oczywiście się częstuję, a co! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najpiękniejszego z okazji urodzin :)
    Mam nadzieję, że brzuchy nie bolały ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede wszystkim zdrówka Tobie życzę. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Ty nie będziesz się nudzić przez 30 sekund, a ja będę miała motywację, aby dalej pisać :)