poniedziałek, 20 lutego 2017

Lena skończyła roczek

Rok temu o tej porze... byłyśmy w szpitalu i nie mogłyśmy się doczekać powrotu do domu ;) A dzisiaj? Dzisiaj Lena nie jest już tym samym dzieckiem, które to wtedy chciało być noszone i tulone przez swoją mamę. Wtedy trzymałam trzykilogramowego noworodka. Dzisiaj zastąpiło go dziesięciokilogramowe dziecię. Które nadal uwielbia noszenie...



Pierwszy rok życia to zdecydowanie rok przełomowy. Trudno sobie nawet wyobrazić zmiany, jakie można poczynić w 365 dni - wydaje się, że jeszcze tak niedawno walczyliśmy z kolkami, obserwowaliśmy, jak wyrzynają się pierwsze ząbki, jak uczy się chwytać grzechotkę, potem siada, samodzielnie je, śmieje w głos i raczkuje z zawrotną prędkością. Dziś już nawet nie można iść dłużej w zaparte, że sylaby ta-ta to tylko proste do wymówienia słowo, kiedy Lena wykrzykuje je ilekroć tata wraca do domu albo dzwoni... Ta-ta to po prostu Tata. Muszę to wziąć na klatę. Cóż z tego, że ile razy zniknę Lenie z pola widzenia jest płacz, skoro dziecko i tak najchętniej mówi tata...



* z bukietem od Kacperka :)

Lena bardzo lubi towarzystwo dzieci, więc choć sąsiedzi zwykle wychodzą od nas z płaczem, Dawid wciąż woła, że idzie do Lele...

3 komentarze:

  1. Wszystkiego najpiękniejszego dla Leny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czas leci nieubłaganie... i mam wrażenie, że rokrocznie coraz szybciej

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Ty nie będziesz się nudzić przez 30 sekund, a ja będę miała motywację, aby dalej pisać :)