poniedziałek, 31 października 2016

O 10 lat młodsza...

W pobliskim sklepie zostałam poproszona o okazanie dokumentu, który pozwoliłby mi na zakup piwa. Nie słyszałam takiej prośby od 10 lat! To chyba dobrze? Czyli wyglądam na osiemnastkę? :D A właściwie to nawet na te 18 lat nie wyglądam...



Lena rośnie jak na drożdżach. Raczkuje szybciej niż zalewam kawę. W dodatku najchętniej zjadłaby wszystko, co widzi na naszych talerzach.



Jędrek dba jednak o jej linię. Albo po prostu się nie zrozumieliśmy. Jeden z dialogów wyglądał mniej więcej tak: (Lena siedzi w krzesełku, coś zjada, kończą jej się brokuły. Jędrek w kuchni, ja obok Leny).

- może zaraz tata ci jeszcze coś przyniesie...
- oj nie, już chyba wystarczy... dużo tam już jest
- ...ale czemu nie chcesz jej dać?
- już w nią tak nie napychajmy, to tez niedobrze.

Kropka.

Potem się okazało, że ja o dokładce, a On o zmywarce :/




W piątek Lenki tata wziął urlop i zabrał swoje dziecko na spacer. Bilans: z 3 zabranych zabawek wróciła jedna. W pół godziny posiali gdzieś zarówno gryzaka jak i gadającą pszczołę.
 

poniedziałek, 17 października 2016

8 miesięcy... kiedy to zleciało??

Dawno nic nie pisałam, wiem, dlatego też postanowiłam się zrehabilitować. Życie codzienne wymaga jednak tak wielu trików i uników, że trudno znaleźć czas na to, by sklecić chociaż kilka zdań i te ilustracje codzienności z aparatu przenieść na bloga. O jakich unikach mówię? Ano o takich, że Lena ma już 6 (!) ząbków, w związku z czym potrafi ukąsić.Ostatnio celem wspomnianych ataków są moje ręce.

Jeszcze przed miesiącem nasze dziecko kręciło głową widząc zbliżającą się do ust jego łyżeczkę z jedzeniem. Kręciło szybko i na boki. Teraz widok czegokolwiek, co można byłoby ugryźć, wywołuje nieprzepartą chęć, aby to zrobić. I tak poznaje nowe smaki. Oczywiście największym powodzeniem cieszą się produkty będące pożywieniem rodziców, toteż dziś musiałam odstąpić swoją kanapkę, ale na talerzu Lenki wylądowały już buraki, marchewka, gruszki, awokado, jabłka, jaja przepiórcze, brokuły, maliny, fasolka szparagowa, pietruszka, banany i kilka innych smakołyków.



Wyglądamy deszczu, ale o dziwo dziś nie pada. O dziwo, ponieważ zawsze w poniedziałek przed wtorkiem (kiedy odbierają od nas śmieci, a odbywa się to co 2 tygodnie) leje. Wszystkie tektury, które nie mieszczą się do śmietnika muszą zostać dobrze rozmoczone - taka to już u nas świecka tradycja. Skoszona trawa też musi puścić soki. Dlatego jestem przekonana, że zaraz pojawi się jakaś chmurka. Tymczasem jest tak słonecznie, że wychodzimy na spacer.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Lena w mieście doznań

Wystarczyły dwa chłodniejsze dni, aby Lena nabyła zestaw ubranek na jesień. Bo ze wszystkiego wyrasta. Tymczasem mamy nawrót upałów. Znów jesteśmy w punkcie wyjścia.

Zapowiadałam archiwalne zdjęcia z podróży poślubnej, tymczasem w miejsce tamtych mam kilka najświeższych z weekendu w pewnym mieście, do którego lubimy wracać. Kto wie, może Lena też je polubi...