środa, 22 października 2014

Koncert Mamy Dzieci - polecam!

To zdjęcie to ukoronowanie mojego pobytu u Jędrka. Tzn. nie u Niego w domu, bo jeszcze mieszkamy razem :D, ale w pracy. Chyba widziałam Dawida Podsiadło, ale podkreślam - chyba - bo trudno to ostatecznie stwierdzić. Goka bym rozpoznała, ale tego chyba pod inną telewizją trzeba szukać. A właśnie, czy ktoś ma kontakt do Goka? :)




Bo tak sobie właśnie uświadomiłam, że [z ubrań] kupuję właściwie tylko takie rzeczy, które pasują do innych rzeczy. No zero ekstrawagancji po prostu, zero. Gok pewnie kazałby mi kilka ciuchów wyrzucić totalnie, ale w to miejsce miałabym nowe ;) Chociaż pewnie zaraz kazałby mi flirtować z facetami. No a ja już mam, to nie chcę. No to jednak nie, proszę mnie z Gokiem nie kontaktować.




I tradycyjnie - polecam oraz zapraszam na Październikowy Dzień Dziecka w teatrze Żydowskim. Bilety-cegiełki można kupić w kasie teatru albo przelewając kwotę 60 zł na konto Fundacji Mamy Dzieci. Fundacji, którą współtworzy Agnieszka i której nie sposób odmówić :) Bawcie się dobrze!




piątek, 17 października 2014

Białystok z Pauliną cd.

Z czym do tej pory kojarzył mi się Białystok? No jasne - z chodzącymi po ulicach białymi niedźwiedziami:



I z Pałacem Branickich, którego (do niedzieli) nie miałam okazji zobaczyć. Pałac jak to pałac - ogólnie całkiem ładny, za to wrażenie robią Planty. Odwiedziliśmy jeszcze pałac w Choroszczy i to by było w zasadzie na tyle...

Białystok to całkiem niebrzydkie miasto, w którym ogródki działkowe wyparły wielopasmówkę. Poważnie. Paulina coś kręciła, że najpierw były działki, a potem budowali drogę, ale ewidentnie coś tu śmierdzi. Nikt normalny nie wyprowadza kilku pasów ze strzałkami dokładnie z działkowej siatki. Stamtąd nie da się wyjechać autem, czyli prawdopodobnie wcześniej się dało. Zanim wygrodzili działki :)

W Białymstoku mieszka też Pauliny mama i babcia. Babcia dobrze pamięta jak to było za komuny i jak jest teraz. Kiedy po raz trzeci powtórzyła, że "pracujemy w bagnie!", zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno w kamienicy przy Wiejskiej problemem jest gromadząca się deszczówka ;o)

Za to Pauliny mama... Mama wygląda jak trzydziestopięciolatka (powiedziałabym, że jeszcze młodziej, ale zaraz Jędrek się obruszy, że przecież to on ma 30 lat :P). Zresztą babcia też wygląda młodo... Dobre ma Paulina geny, nie ma co.


 


A tak w ogóle to jutro jest sobota, a Jędrek idzie do pracy :/ A ja razem z nim ;o)

środa, 15 października 2014

Weekend w Białowieży

Ostatnio opisywałam spacery po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, a teraz teleportujemy się trochę wyżej - do Puszczy Białowieskiej. Nigdy wcześniej tam nie byłam, tym bardziej cieszę się, że mogłam odwiedzić Białowieżę, Hajnówkę i tajemne miejsce mocy... Pomysłodawcą i głównym organizatorem wyprawy była Paulina, a skoro Paulina coś organizuje, to robi to wyjątkowo dobrze. Tylko dlatego pojechaliśmy :)




Nie jestem do końca pewna, czy po raz pierwszy widziałam żywego żubra, ale bardzo możliwe, że - jeśli nie mają go w ZOO - to tak. Nie spotkaliśmy go na wolności, ale wcale na to nie liczyłam. To tak jakby sądzić, że Mazowszu łosie chodzą parami po leśnych ścieżkach. Albo ludzie po chodnikach. Niestety tak to już w przyrodzie jest - trzeba płacić. A nie - ludzie faktycznie chodzą. Nawet czwórkami.

Pogoda w weekend trafiła nam się wprost wymarzona! Widać to na niektórych zdjęciach. Na tych, na których tego nie widać, widać nas opychających się sękaczem i mrowiskiem. Ale tych z kolei też nie widać wcale, bo ich nie publikuję :D

Chyba rozwiązałam zagadkę pozytywnej energii, którą zwykle tryska Wiola! Jak się okazało, Wiola urodziła się w Hajnówce, a ponieważ w lesie między Białowieżą a Hajnówką znajduje się prasłowiańskie Miejsce Mocy... to już wszystko jasne.




Jędrek Jej pozazdrościł i też postanowił się tą energią naładować:




nie wiemy tylko, dlaczego obok głazu z kamiennego kręgu mocy stoi znicz. Chociaż zaraz zaraz, kiedy robiliśmy zdjęcie, było pusto... (?)