piątek, 18 lipca 2014

Jedną nózią na urlopie, czyli wreszcie mamy wolne :o)

No to się doczekaliśmy wolnego :) Juuuuu-hu! Może nikt nas nie okradnie, w końcu zostawiamy mieszkanie pod opieką. Dla ułatwienia użytkowania tegoż mieszkania opiekującym, opracowałam mały regulamin. Jest poniżej.

Regulamin korzystania z obiektu – 12 złotych zasad

  1. Mieszkanie jest sterylnie czyste. I takie ma pozostać :P
  2. Wyjedzcie sobie co tam znajdziecie (skoro do tej pory leży, to znaczy, że nie ma amatora). Bez obaw, produkty po terminie od razu wyrzucamy.
  3. Zabierzcie do domu tę granatową spakowaną torbę. Oprócz moich butów są tam też kosmetyki (także nowe) i jakieś rzeczy dla Jasia.
  4. Podlewajcie pomidory. I maciejkę. Wyjeżdżając opracujcie system automatycznego nawadniania roślin (coś na zasadzie samouruchamiającej się konewki) – my nie mieliśmy na to czasu. Zresztą wiedzieliśmy, że będzie ktoś do podlewania, więc…
  5. Wszystkie ubrania, kosmetyki etc. znalezione poza granatową torbą muszą pozostać na swoim miejscu. W przeciwnym razie załącza się alarm, który stymuluje moją komórkę. I nie, roaming tu w niczym nie przeszkadza.
  6. Po zamknięciu kabiny prysznicowej włączcie nawiew. Unikniecie uduszenia.
  7. Nie witajcie się z sąsiadami. Nie chcemy, żeby ktoś nas z Wami kojarzył (hłe hłe :P)
  8. Na pewno ucieszylibyście się z kuponu na lody u Grycana… niestety, ostatni spożytkowaliśmy w czwartek. Były pyszne :)
  9. Niezbyt dobra wiadomość dla Jasia: nie mamy szafki łasucha ani niczego podobnego. Mamy tylko gorzką czekoladę w szafce z zastawą (ta najbardziej po lewej).
  10. Ostrożnie obchodźcie się z roletami. Są niczym letni wiatr – „delikatne jak muśnięcie warg” (uou-ou)… 
  11. W mieszkaniu nie ma księgi gości, której zapewne będziecie wypatrywać. Cóż – nie jesteśmy zbyt gościnni, a głupio byłoby trzymać czysty zeszyt.
  12. No i zaścielcie łóżko. Strasznie nie lubię, jak koc krzywo na nim leży.


*jest nieścisłość w punkcie nr 9. Jędrek, domownik, nie wie o co chodzi z szafką z zastawą… Dobra, w „szafce z talerzami”.


środa, 16 lipca 2014

Kiedy urlop?

Przyszło wczoraj do mnie do pracy mydełko wakacyjne. Ktoś chyba wiedział, że to ostatni tydzień przed urlopem...




W Warszawie cały czas duszno, w pracy - tak samo. W dalszym ciągu nie skompletowałam stroju kąpielowego... Jeden, który mierzyłam i wyglądął dobrze, kosztował 500 zł. W pozostałych - prezentuję się źle. Przypadek? A może ja po prostu jestem stworzona do luksusu? :P ale spokojnie, mamy jeszcze kilka dni :-)

Dostałam też wymalowaną kartkę od Dagmary, dziewczynki, której przez Fundację Przyjaciółka kompletowaliśmy szkolną wyprawkę:


Wczoraj wieczorem chorowałam. Aneta nazywa to syndromem stresu przedurlopowego (czy jakość tak). Miałam wrażenie, że bierze mnie grypa, czułam całą swoją skórę (która - podobno - u dorosłego człowieka waży co najmniej 3 kilogramy) i odezwały się zatoki. Od 20.00 ratowało mnie ich dwóch: termofor i Jędrek. Dzisiaj wstałam względnie zdrowa i mam nadzieję, że uda mi się przesunąć chorobę. Bo urlopu już nie przesunę ;o)

Marta dostała od Michała wiatraczek na usb. Też chcę! Okazuje się przydatny, podczas gdy przy przeprowadzce wentylatory z prawdziwego zdarzenia kończyły w koszu...



środa, 9 lipca 2014

Farma Iluzji w Mościskach - wrażenia i trochę zdjęć

Niedaleko Garwolina jest miejsce, w którym jeden bardzo się starał, żeby zmylić drugiego. I temu pierwszemu wyszło to całkiem nieźle, bo drugi miał wrażenie, że z parku wychodzi pijany. Gdzie takie atrakcje? W Parku Iluzji w Mościskach koło Trojanowa (woj. mazowieckie). Szczerze polecam. To nie jest wersja XXL placu zabaw, ale miejsce, gdzie my (czyli dorośli ludzie) bawiliśmy się nieźle, a nawet dobrze.

Na wejściu wita nas tablica:


tak wyszło, że oboje akurat zabraliśmy wspomniane narzędzia.



Lewitujący kran:


to pikuś w porównaniu z tunelem zapomnienia, którego zdjęć celowo nie wstawiam. To trzeba przeżyć!!! Jędrka film z nagrania w środku nie nadaje się do publikacji :P

Ciekawą sprawą jest poruszanie się po przechylonym domu:


Można tu przeprawić się tratwą przez bajorko:


nawet, kiedy pada ;o)

Nigdy nie wiadomo, co można wygrzebać. Ja do tej pory nie wiem, co to było... :/


Wracając z Farmy Iluzji zahaczyliśmy jeszcze o Egipt: