Jak by to napisać, żeby ewentualnych czytelników z Kalisza nie urazić... Może po prostu wstawię kilka zdjęć? :)
Kalisz to najstarsze polskie miasto. Kiedyś wypatrzyłam gdzieś fotografię tamtejszego ratusza - ten niestety okazał się być przykryty rusztowaniami. Klapa totalna. W Kaliszu istnieje za to 28 pustostanów i 3 restauracje, z czego jedna całkiem fajna. No i jest Pan Bogdan. Osobiście nie poznaliśmy, ale warto o nim wspomnieć ;)
W niedalekiej odległości od Kalisza gdzieś w środku lasu jest wielki "głaz świętej Jadwigi zwany głazem świętej Kingi". To chyba po to, aby zmylić turystów. Wokół samego głazu narosło kilka legend. Podobno rzucił go tam diabeł, śpią pod nim rycerze błędni lub obłędni, a jeszcze głębiej wkopany jest skarb, jednak dotrzeć do niego nie sposób, bo kamień ma to do siebie, że przed chciwymi zapada się jeszcze głębiej.
Kiedy na chwilę znaleźliśmy się w Dolnośląskiem, mój sokoli wzrok dostrzegł za to z drogi krzyż pokutny:
piątek, 14 listopada 2014
środa, 12 listopada 2014
Zamek w Gołuchowie - przystanek 1.
Jak już wcześniej zapowiadałam, do Poznania wybraliśmy się okrężną drogą - m.in. przez Gołuchów właśnie. Pierwszym przystankiem na trasie wycieczki był zamek w Gołuchowie - pozornie niewielki, za to dosyć obszerny w środku. No nie jest to Wawel, ale i nie szamotulski zamek Górków. Coś pomiędzy.
Zamek otacza spory park, a ponieważ do wejścia mieliśmy kilka minut, mogliśmy go przemierzyć wzdłuż i wszerz.
Wreszcie udało nam się wejść do środka. Wyglądamy tu z Gosią jak siostry bliźniaczki :D
Zamek w Gołuchowie szczyci się historią sięgającą XVI wieku, a późniejszy swój wystrój zawdzięcza m.in. Izabeli Czartoryskiej i gromadzi wszystko to, czego wymieniona wyżej arystokratka nie ulokowała w Puławach. Być może dlatego, że elementom wystroju bliżej do Francji.
Wnętrzom nie brakuje uroku i właściwie o to musiało chodzić, bo np. wszystkie zgromadzone tam kominki pełniły jedynie funkcję dekoracyjną - nie służyły do ogrzewania pomieszczeń. Zresztą Izabela zawsze kojarzyła mi się - oprócz licznych romansów - właśnie z doskonałym wyczuciem estetyki. Nie będę wam jednak nudzić o Czartoryskich. Dzisiaj większość bardziej obchodzi kariera aktorska innej Czartoryskiej ;o)
Do zwiedzania udostępnione są piwnice, parter i piętro. Do ciekawszych punktów na pewno należą:
Odcinki 2., 3., 4. i inne - już wkrótce. Nie mogę dzisiaj wrzucić więcej, bo zabieram się za pysznego, miękkiego jeszcze świętomarcińskiego rogalika. Zostały nam jeszcze 3, a nie ma co oszczędzać na potem, bo potem będą suche. Mhm :)
Zamek otacza spory park, a ponieważ do wejścia mieliśmy kilka minut, mogliśmy go przemierzyć wzdłuż i wszerz.
Wreszcie udało nam się wejść do środka. Wyglądamy tu z Gosią jak siostry bliźniaczki :D
Zamek w Gołuchowie szczyci się historią sięgającą XVI wieku, a późniejszy swój wystrój zawdzięcza m.in. Izabeli Czartoryskiej i gromadzi wszystko to, czego wymieniona wyżej arystokratka nie ulokowała w Puławach. Być może dlatego, że elementom wystroju bliżej do Francji.
Wnętrzom nie brakuje uroku i właściwie o to musiało chodzić, bo np. wszystkie zgromadzone tam kominki pełniły jedynie funkcję dekoracyjną - nie służyły do ogrzewania pomieszczeń. Zresztą Izabela zawsze kojarzyła mi się - oprócz licznych romansów - właśnie z doskonałym wyczuciem estetyki. Nie będę wam jednak nudzić o Czartoryskich. Dzisiaj większość bardziej obchodzi kariera aktorska innej Czartoryskiej ;o)
Do zwiedzania udostępnione są piwnice, parter i piętro. Do ciekawszych punktów na pewno należą:
- klatka schodowa,
- sufit a la Hotel Lambert
- sala, w której stoi stół-katafalk Izabeli.
Odcinki 2., 3., 4. i inne - już wkrótce. Nie mogę dzisiaj wrzucić więcej, bo zabieram się za pysznego, miękkiego jeszcze świętomarcińskiego rogalika. Zostały nam jeszcze 3, a nie ma co oszczędzać na potem, bo potem będą suche. Mhm :)
sobota, 8 listopada 2014
Kierunek: Poznań. Ale nie tak od razu!
Podczas gdy Jędrek zmienia opony, ja wykorzystuję ostatnie minuty przed wyjazdem, aby coś tu zostawić. Za oknem deszcz siąpi smutno już od rana, bo nikomu do głowy nie przyszło, żeby zamówić pogodę. Albo po prostu ktoś wcześniej zamówił już deszcz, a są to życzenia nie do pogodzenia. Rok temu było zimniej. Dwa lata temu jeszcze zimniej. No więc i tak jest całkiem nieźle :)
Dopijamy kawusię i ruszamy w kierunku Poznania, ale tam planujemy dotrzeć dopiero na rogalowe święto. Na trasie jest jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy do zobaczenia, miejsc, w których jeszcze nie mieliśmy okazji postawić stopy. W tym roku ruszamy w większej grupie... jadą z nami Gosia i Piotrek :) liczba uczestników wycieczki jest jednak nieparzysta... ;)
tzn. tak po prawdzie to my jedziemy z nimi :D
Do zobaczenia :)
Dopijamy kawusię i ruszamy w kierunku Poznania, ale tam planujemy dotrzeć dopiero na rogalowe święto. Na trasie jest jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy do zobaczenia, miejsc, w których jeszcze nie mieliśmy okazji postawić stopy. W tym roku ruszamy w większej grupie... jadą z nami Gosia i Piotrek :) liczba uczestników wycieczki jest jednak nieparzysta... ;)
tzn. tak po prawdzie to my jedziemy z nimi :D
Do zobaczenia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)