poniedziałek, 23 lutego 2015

Urodzinowy prezent przyjęty z aprobatą

Urodzinowa niespodzianka udała się w pełni - możliwie długo cel podróży utrzymałam w tajemnicy, w dodatku weekend spędziliśmy przyjemnie, intensywnie i ciekawie. Cel podróży Jędrek poznał na 2 godziny przed wylotem - próba wywiezienia obywatela za granicę wbrew jego woli (nawet w sytuacji, kiedy jest to mąż "porywaczki") mogłaby w najlepszym wypadku zakończyć się deportowaniem do domu.

To, że pierwszym "przystankiem" na trasie jest lotnisko podpowiedziały Mu znaki drogowe, a tego, że prawdopodobnie nie spędzimy weekendu w Polsce domyślił się podczas pakowania. Bo kto normalnie upycha kosmetyki-miniaturki do przezroczystych kosmetyczek?

Tu Jędruś jeszcze nie wie, dokąd zostaje porwany. Ale tablica odlotów już to wie. Wam też zdradzam: godzina lotu: 12:50





Za to kiedy już wszystko było wiadomo, wydawał się zadowolony ;) zdjęcia wraz z opisami pozwolę sobie wrzucać partiami w najbliższych dniach, a teraz zbieramy się na "Żonę do adopcji" więc dodam tylko jedno zdjęcie sprzed Katedry Notre Dame, tak aby nie był to post jałowy (chociaż w sumie czemu nie, skoro mamy Post?):





Ciąg dalszy nastąpi...

czwartek, 19 lutego 2015

Jędrzej ma dziś urodziny

W ubiegłym roku twierdziłam, że dwudzieste, więc dodajmy sobie jeden rok. O, i mamy oczko!





Jest tort, są świeczki, ale gdzie są prezenty? No, gdzie jesteście... z prezentami? :P Na szczęście ja o to zadbałam. Mama też dorzuciła od siebie "3" grosze. Ale dość o tym, bo się zaraz całkiem wysypię. I to nie z tych groszy, ale z niespodzianki. Bo prezentem jest wyjazd... dokąd? No właśnie chodzi o to, że miejsce docelowe znają tylko 3 osoby. Wśród nich nie ma Jędrusia. Jest Paulina. Jest Wiola. Jestem i ja. Dobra wiadomość jest taka, że jutro rano wyruszamy. Zła: zapowiadają deszcz*. Ale jak weźmiemy parasolkę, to powinniśmy dać radę coś zobaczyć.


*przestudiowałam pogodową mapę świata - wynika z niej, że padać będzie w wielu miejscach, toteż niespodzianko, trwaj!


środa, 18 lutego 2015

Jakże mi wstyd :(

Oglądamy "Jeden z dziesięciu". Pada pytanie o kobiece imię, które pojawia się w treści polskiego hymnu narodowego.

Jędrek: ... (myśli, myśli, myśli): Basia

Ja: Hm? Gdzie tam jest Basia?

Jędrek: Już tam ojciec do swej Basi
             Mówi zapłakany
             Słuchaj jeno, pono nasi
             Biją w tarabany.


Ja:  A... serio? To chyba gdzieś pod koniec, jak już nikt nie śpiewa.